Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

W sobotę zmarł Wiesław Szczepański, prezes i założyciel Stowarzyszenia "Inowrocław bez barier".

Stwardnienie rozsiane dopadło go przed 35 laty. Miał wówczas 34 lata. Nie tylko nie załamał się, gdy usłyszał diagnozę, ale choroba dała mu impuls do działania. Był założycielem Stowarzyszenia "Inowrocław bez barier" i robił wszystko, by znieść ograniczanie, jakie osobom niepełnosprawnym, poruszającym się na wózkach, ale także młodym mamom, stwarzają uliczne krawężniki, progi oraz schody prowadzące do wielu instytucji.

- Zdrowi, sprawni ludzie nawet nie zauważają, jak wielkim problemem może być pokonanie zbyt wysokiego krawężnika. My, ludzie na wózkach, chodzący o kulach, co rusz jednak zderzamy się z przeszkodami. Walczę więc z urzędasami, którzy nie rozumieją, z jakimi problemami na co dzień muszą się spotykać osoby niepełnosprawne - mówił w jednym z wywiadów.

Zawsze był bardzo aktywnym człowiekiem. W młodości, w latach 60., uprawiał wyczynowo kolarstwo szosowe, zdobył drugie kółko olimpijskie i był w kadrze Pomorza. Później hobbym Wiesława Szczepańskiego stało się pszczelarstwo. Zanim zachorował, miał 60 rodzin pszczelich. Kiedy dopadła go choroba, musiałem sprzedać pszczoły. Został honorowym członkiem koła pszczelarzy i bardzo sobie ten tytuł cenił. Otrzymał odznakę „Zasłużony dla pszczelarstwa”. Nigdy się nie poddał, nie załamał był aktywny do końca.

- Moją dewizą życiową jest „przyjdzie czas, znajdzie się rada”. Kiedy człowiek dowiaduje się o nieuleczalnej chorobie, to zaczyna się nowy etap życia. Choroby nieuleczalne budzą lęk u ludzi zdrowych, a u chorych wywołują rozpacz. Nie chciałem się temu poddać. Chociaż wielu chorych ludzi zamyka się w świecie bólu i rezygnacji, to są i tacy jak ja, od których zdrowi mogą się uczyć optymizmu, radości i uśmiechu. Większość zadaje pytania: dlaczego ja? Czym sobie zasłużyłem, czy to z mojej winy? Jeśli człowiek jest wierzący, to łatwiej mu znaleźć odpowiedź na te pytania. Wierzę w Boga i wiem, że każde ludzkie cierpienie ma jakiś ukryty sens, a życie tak zostało wyreżyserowane przez Stwórcę, że trzeba to, co nas spotyka, przyjąć z pokorą. Wiara pomaga mi w znoszeniu bólu i choroby. Jedyną moja bolączką jest to, że nie mogę do wszystkich obiektów sakralnych wjechać na wózku. Organizuję msze integracyjne, gdzie podczas wystąpień opowiadam ludziom nieuleczalnie chorym o szukaniu sensu życia - opowiadał w wywiadzie.

W 2015 roku Wiesław Szczepański odebrał dwie prestiżowe nagrody: Lodołamacza 2015 oraz statuetkę od starosty inowrocławskiego za wieloletnią działalność społeczną w organizacjach pozarządowych. Był bardzo przywiązany do swojej rodziny: żony, trójki dzieci i wnucząt.

- Dla każdego, a dla chorego człowieka szczególnie, najważniejsza jest rodzina. Mam dobrą, tolerancyjną i wyrozumiałą żonę, która mnie wspiera i pomaga. Udało nam się wspólnie, mimo mojej choroby, wychować trójkę dzieci. Wszyscy pokończyli studia i dziś są na stanowiskach. Mam trzy wnuczki i jednego wnuka, więc jestem szczęśliwym człowiekiem i kocham życie, bo ono jest cudowne - mówił.

O śmierci ukochanego Dziadka poinformowała Jego wnuczka.

- O 16.30 z tego świata odszedł najwspanialszy człowiek, kochany dziadek, tata, przyjaciel, kolega Wiesław Szczepański. Był moim bohaterem, który na co dzień walczył z nowotworem, pomimo tego uśmiechał się. Zawsze wspierał mnie w pasji, kibicował na odległość. Przeżywaliśmy razem, choć nie mieszkamy blisko, wszystkie mecze - napisała na Facebooku Katarzyna Szczepańska.

INFO Z POLSKI





Powiat inowrocławski

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!