Bliscy ofiar dostali makabryczne zdjęcia z wypadku w Miradzu. Trwa śledztwo

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
Zaktualizowano 
Na fotografiach, które otrzymali bliscy ofiar wypadku, ukazano też zbliżenia ciał zmarłych. Prokuratura w Mogilnie będzie ustalała, kto rozpowszechnił te drastyczne zdjęcia.
Na fotografiach, które otrzymali bliscy ofiar wypadku, ukazano też zbliżenia ciał zmarłych. Prokuratura w Mogilnie będzie ustalała, kto rozpowszechnił te drastyczne zdjęcia. Przemysław Powała
Ktoś włamał się na konto facebookowe ofiary wypadku w Miradzu i wysyłał rodzinie prywatne zdjęcia zabitego. Potem bliscy i znajomi ofiar otrzymali przez komunikator internetowy zdjęcia zmasakrowanych ciał.

W wypadku w Miradzu, w powiecie mogileńskim, 11 sierpnia zginęły cztery osoby. Najmłodsza ofiara liczyła siedemnaście lat, najstarsza - dwadzieścia pięć. Wszyscy jechali jednym autem, które uderzyło w przydrożne drzewo.

- Wraz z rodziną zmarłych dwóch nastolatków w tym wypadku otrzymaliśmy poprzez komunikator Messenger zdjęcia, które nie powinny wyjść na światło dzienne - twierdzi jedna z osób bliskich ofiar wypadku. - To są zdjęcia zwłok. Na jednym widać ciało w bagażniku i jak się dobrze przypatrzyć, można dostrzec też głowę kolejnej z ofiar. Na innej fotografii z kolei widać zwłoki leżące na workach, gdy policja prowadzi swoje czynności - podkreśla nasz rozmówca.

Rodzina Jakuba R., który zginął w tym wypadku, jest w szoku. Zanim bliscy otrzymali szokujące fotografie, ktoś - jak twierdzi nasz informator - włamał się na konto facebookowe innego mężczyzny zmarłego w tym samym wypadku i wysyłał znajomym prywatne zdjęcia ofiary. - Na tych fotografiach widać było chłopaka wraz z dziewczyną. Wysyłający pisał do bliskich zmarłego, że „dobrze się stało, że zginął...”. To się nie mieści w głowie. Próbujemy ustalić, kto za tym wszystkim stoi.

Tragedia pod Strzelnem. W miejscowości Miradz samochód uderz...

Ojciec w najbliższych dniach zamierza złożyć zawiadomienie na policję w sprawie udostępniania szokujących zdjęć z miejsca wypadku.

- Na obecnym etapie postępowania nie mamy informacji na ten temat - mówi prok. Anna Jackowska, zastępca prokuratora rejonowego w Mogilnie. - Jeżeli taka informacja wpłynie, to na pewno będziemy ją weryfikować. Będziemy wyjaśniać, kto i z jakiego powodu wszedł w posiadanie tych zdjęć. Śledztwo musi być rzetelnie przeprowadzone. Nie chcemy spekulować o przyczynach czy o stanie tych ofiar. Należy się uzbroić w cierpliwość.

Prokurator podkreśla, że postępowanie jest w początkowej fazie. - Gromadzimy materiał dowodowy. Podstawową czynnością, która jest wykonywana w poniedziałek i we wtorek, są sekcje zwłok. Protokół z oględzin zwłok będzie gotowy w ciągu miesiąca. Również zlecono pobranie krwi na zawartość alkoholu i innych środków odurzających, psychotropowych, zostaną wykonane badania toksykologiczne. Najczęściej wyniki uzyskujemy razem z protokołem z sekcji zwłok.

O wypadku - jak zaznacza prokurator - zawiadomiła osoba postronna, kierowca pojazdu, który przejeżdżał obok miejsca zdarzenia. Tymczasem nasz informator twierdzi, iż uzyskał od funkcjonariuszy policji informację, jakoby zawiadomienie wpłynęło od kierowcy autobusu przejeżdżającego obok miejsca zdarzenia.

- Tą trasą przed 6 rano, czyli krótko po tym, kiedy doszło do wypadku, nie jeździ żaden autobus - mówi nasz rozmówca.

Zdaniem dr hab. Radosława Sajny z Katedry Dziennikarstwa, Nowych Mediów i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, publikowanie i przesyłanie w sieci podobnych drastycznych materiałów jest znakiem czasu.

- To jest problem braku wrażliwości ludzi na krzywdę innych - mówi prof. Sajna. - Portale wykorzystują fakt, że każde drastyczne, sensacyjne zdjęcie przyciągnie dużą uwagę i klikalność. Ludzie fotografują już wszystko i chcą ująć w klatce rozmaite wydarzenia, nie zdając sobie sprawy, że pewne zdjęcia, obrazy mogą być krzywdzące. Dla innych mogą być dramatem życiowym. Trzeba nad tym więcej się zastanowić - dodaje prof. Sajna.

- Osobną kwestią jest etyka, a czymś innym prawo, które wprost zabrania publikowania pewnych treści. Etyka jest czymś bardziej względnym. Ale też fotograf powinien być zdolny do refleksji. Osoby publiczne podlegają innym zasadom, odpowiadają przed społeczeństwem. Natomiast publikowanie zdjęć zmasakrowanych ciał, prawdopodobnie bez zgody rodzin ofiar, ewidentnie narusza zasadę etyki - dodaje prof. Sajna.

Do wypadku doszło 11 sierpnia na drodze powiatowej nr 224 w rejonie miejscowości Miradz. Za kierownicą audi siedział 20-latek z Inowrocławia. Stąd pochodzili też 18-letnia pasażerka i 25-letni pasażer. 17-latek był z powiatu inowrocławskiego.

ZOBACZ TAKŻE:

Śmiertelny wypadek na obwodnicy Mogilna. Dwie osoby nie żyją [zdjęcia]

Pytanie o granice etyki

W 2004 roku „Super Express” zamieścił fotografię ciała reportera wojennego Waldemara Milewicza, który zginął w irackiej Latifijji. To zdarzenie wywołało dyskusję o odpowiedzialności w przestrzeni publicznej i mediach - o tym, gdzie przebiega granica między tym, co prywatne, a tym, co utożsamiane z osobami publicznymi najczęściej, za które dotychczas uznawano m.in. polityków. - Waldemar Milewicz nie był politykiem, ale zresztą nawet jeśli tragedia dotyczy na przykład osób zajmujących się polityką - Mam na myśli choćby katastrofę w Smoleńsku - etyka dziennikarska powinna mieć na względzie, że publikowanie drastycznych materiałów może wyrządzić krzywdę nie tylko bliskim tych ofiar, ale również innym osobom o podwyższonej wrażliwości - podkreśla dr hab. Radosław Sajna.

Materiał oryginalny: Bliscy ofiar dostali makabryczne zdjęcia z wypadku w Miradzu. Trwa śledztwo - Mogilno Nasze Miasto

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3